środa, 8 listopada 2017

Stefcia na śniegu, czyli za kulisami Vogu'a

Elo!
Nie będę się rozpisywać o tym jak haniebnie przez trzy miesiące nie wstawiałam napisanego posta, a nie pisałam przez pięć, więc wychodzi razem osiem.
Winę oficjalnie zwalam na... nie mam na co zwalić. Chyba, że szkoła, ale to mnie też nie tłumaczy. Dobra, nieważne! Co było - to było, teraz jest teraz, i wstawiam posta, choć nie będę pisała zapewne przez kolejne pół roku, może i dłużej. Ale lecimy z tym, bo mi się bateria w laptopie rozładuje:

Coś Około stycznia 2016, Iława

Stefania przygotowuje się do sesji:
    


 (-Na co się gapisz? Zdjęcia będą dopiero za 15 min. Ej! Nnie... nie rób mi zdjęć!)



-Mówiłam, żeby nie! Zobacz tylko jak się świecę! Za mało fluidu!



Jeż to fajny zwierz:


 -Wiesz, jeżu, rozumiesz. No i wtedy okazało się, że już mam taką samą sukienkę i to... w identycznym kolorze!
-Nie gadaj, tylko pozuj Stef! Zapłaciliśmy Ci!




- Mniej sztywno! Co to jest! Jakieś ModelMuse -,-




Dokąd tupta za dnia jeż? A po śniegu? Spójrz! Już wiesz :)




Czarne sandałki! Idealne na zimę, za jedyne MilionPięćsetDwaDziewięćset zł! Rabat -1% dla studentów etnofilologi języka kaszubskiego!



 -Aaaa! Dokąd mnie przenosisz! Ty...ty...zła...!


- Puść mnie! Puść! 




-Uff, nareszcie. Ale prześwietlona wyszłam :/ 



Ostatecznie fotograf wybrał to zdjęcie:



Do napisania (za jakiś milion lat)! Elo!
Puca ^^ 
PS Pozdro dla Asi B)