niedziela, 2 kwietnia 2017

Stop

Siadam do komputera, chcę skończyć posty, których jeszcze nie opóblikowałam, zapomniałam o urodzinach bloga...

...lecz bynajmniej nie przez przypadek.

Chcę być wolna. Potrzebuję polecieć do nieba. A lalki, blog, aparat z którymi nie chcę się rozstać, przykuwają mnie do ziemi. Niczym łańcuchy. Nie mogę odlecieć. Gdy chcę, one ciągną mnie za ręce, za szyję. Trzeba je zerwać.

W zeszłym roku ni rozumiałam kończenia kolekcji, sprzedawania lalek - wspomnienia! Ale właśnie wspomnień trzeba się strzec. Wspomnień z rzeczami. Ważniejsze są te z ludźmi.

Inna metafora, rodem z Halo, pan Bóg? Tu Anna... :

Dusza do nieba musi dolecieć cała. A jest dziurawa. Fragmenty duszy zatrzymują przedmioty, nawet ludzie! A w szczególności wspomnienia. A moja dusza jest dziurawa niczym dojrzały ser szwajcarski.

Tak, wiem powtarzam się.

Łamię obietnicę.


Do widzenia!... chociaż nie. ,,Do widzenia'' oznaczałoby, że wrócę. A ja tego nie zrobię. A więc: żegnam!

Puca

P.S. Mam nadzieję, że się zobaczymy w niebie.