sobota, 29 kwietnia 2017

Po przerwie

Nudzę się, wchodzę na bloga...

JA TO WSTAWIŁAM? TEN POST KOŃCZĄCY BLOGA? NAPRAWDĘ?

Zepsuł się komputer, telefon a aparat umarł śmiercią męczeńską, więc długo nie było postów, stąd również moja nieobecność na innych blogach.Zepsuła się również dioramka, lalki się znudziły mną, a ja nimi, chodzę przecież do szkoły, więc nie mam wiele czasu, a do tego jestem nadambitna, nie udało mi się nawet zrobić posta STYCZNIOWEGO i mam zaległe pięć zeszłorocznych, no i urodzinowy, pod który można podpiąć ten ostatni,ale... serio?

Co do nowych postów, to nie wiem czy, jak i kiedy, piszę teraz na laptopie, a jak już wspomniałam, był mały kataklizm...

A! Miałam napisać, dlaczego napisałam tamten post! To moje przemyślenia, które chciałam zapisać.

Gdy przeczytałam komentarze zrobiło mi się miło i pomyślałąm, że jednak blog nie jest tak ,,zły", jak pisałam. Ale mimo wszystko zobaczymy się w Niebie... i na blogu :)

Puca

niedziela, 2 kwietnia 2017

Stop

Siadam do komputera, chcę skończyć posty, których jeszcze nie opublikowałam, zapomniałam o urodzinach bloga...

...lecz bynajmniej nie przez przypadek.

Chcę być wolna. Potrzebuję polecieć do nieba. A lalki, blog, aparat z którymi nie chcę się rozstać, przykuwają mnie do ziemi. Niczym łańcuchy. Nie mogę odlecieć. Gdy chcę, one ciągną mnie za ręce, za szyję. Trzeba je zerwać.

W zeszłym roku nie rozumiałam kończenia kolekcji, sprzedawania lalek - wspomnienia! Ale właśnie wspomnień trzeba się strzec. Wspomnień z rzeczami. Ważniejsze są te z ludźmi.

Inna metafora, rodem z Halo, pan Bóg? Tu Anna... :

Dusza do nieba musi dolecieć cała. A jest dziurawa. Fragmenty duszy zatrzymują przedmioty, nawet ludzie! A w szczególności wspomnienia. A moja dusza jest dziurawa niczym dojrzały ser szwajcarski.

Tak, wiem powtarzam się.

Łamię obietnicę.


Do widzenia!... chociaż nie. ,,Do widzenia'' oznaczałoby, że wrócę. A ja tego nie zrobię. A więc: żegnam!

Puca

P.S. Mam nadzieję, że się zobaczymy w niebie.